-A widzisz, żebym była szczęśliwa?!-krzyknęłam, a kolejna łza spłynęła po moim policzku.
-Przepraszam... Cco się stało Iss?
-Niall się stał. Jak to powiedział... On nie ma siostry, więc mam spadać.
-Iss... Nie płacz. To zwykły dupek, kocham go, ale jest dupkiem.
-Yhym. Jest dupkiem.
-A teraz uśmiech i nie przejmuj się nim. Przyszłyśmy się tu zabawić, a on nie jest wart Twoich łez kochanie. No, idziemy.-Uśmiechnęła się. Westchnęłam głośno i razem z nią weszłam do miejscówki, w której miał odbyć się koncert zakłamanego przygłupa i pozostałych członków tego zespołu od siedmiu boleści. Dlaczego akurat przed samą sceną? Jeszcze pawia puszczę. Ludzie zaczęli się zbierać, było ich mnóstwo. Kto by pomyślał, że mają tylu tych fanów? I jeszcze wszyscy się tak na mnie dziwnie patrzyli... W końcu jestem na koncercie, a nie swoim zachowaniem nie wyrażam żadnych pozytywnych. Ich niedoczekanie. Powoli zaczynało mi się nudzić czekając na rozpoczęcie.
-Długo jeszcze?
-Powinni wyjść za pięć minut!-krzyknęła uradowana. Ugh, skąd ona bierze tyle tej radości? Jakiegoś dilera ma czy co? Chętnie wezmę numer.
Nie musiałam czekać długo, a z głośników zaczęły wydostawać się głośne dźwięki. Słyszałam pisk dziewczyn, a już po chwili na scenę wbiegło pięciu chłopaków. Jeden po drugim witali się z przybyłymi. Opowiadali o tym, że tu już koniec tej ich trasy. Bla, bla, bla. To takie dziwne. Znowu widzieć brata po jedenastu latach... Jakie uczucia mi towarzyszyły? Myślę, że nienawiść, obrzydzenie, złość i smutek będą odpowiednimi jakie powinnam tu wymienić. Fanki co chwilę tylko wrzeszczały, a z ich oczu zaczęły wypływać łzy-sama nie wiem, czy radości, czy z tego powodu, że to banda przydupów- kiedy zaczęli śpiewać jakąś denną piosenkę o nazwie 'Live While We're young'. Może i wpadała w ucho i za cholerę nie chciała wyjść z mojej głowy, ale głosiki debila, dziecka z mopem na głowie, grzywacza, jeża i jakiegoś faceta co włosy jak skunks miał pofarbowane, wszystko psuły. Jedynym plusem było to, iż miałam okazję patrzeć na uśmiechniętą Rose. Chociaż nie wiedziałam, czy mam z tego powodu się cieszyć czy płakać. Patrzyłam jak skakali na tej scenie szczęśliwi. Cały czas taki jest? Taki szczęśliwy, kiedy mnie zabija ból? Chciałam już przestać o tym myśleć, więc tak zrobiłam. Wsłuchiwałam się w tekst piosenki, który był całkiem przyzwoity jak na nich. Prawie każdy utwór był pisany wzorując się na tym nieznanym mi uczuciu jakim była miłość. Ile można? Te wszystkie piski mnie przerażały, a ja jako jedyna z tutaj zebranych wydawałam się normalnie stać i nudzić całym tym występem. Chłopcy wygłupiali się robiąc sobie wzajemne kawały na scenie. W swoim towarzystwie wydawali się czuć bardzo swobodnie. Kolejny raz, tylko ja nie dołączałam się do grupowego śpiewania piosenek. Na scenie co chwilę lądowały jakieś części ubrań, bądź przedmioty tych napalonych fanek, które tylko marzyły na jakikolwiek gest od nich skierowany w ich stronę. Kolejni członkowie zespołu przebiegali po scenie wyciągając ręce, aby fanki mogły ich dotknąć. Nie można było opisać uczucia, kiedy dłoń Rose przez niepełną sekundę dotykała dłoni Nialla. W końcu musiało wydarzyć się jednak coś czego nie chciałam. Jego wzrok przypadkiem napotkał mój i teraz przez tą chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Widziałam w nich zdziwieni. Nic więcej. Odsunęłam się krok do tyłu. Sytuacja ta sprawiła, iż przez przypadek opuścił kilka wersów swojej zwrotki. Nie wydawał się tym przejmować, dalej patrzył w moim kierunku. Jedno było pewne. Rozpoznał mnie. Niall Horan mnie rozpoznał. Tak bardzo tego nie chciałam. Wyszeptałam do ucha Rose ciche 'przepraszam' i ignorując irytację dziewczyn, wyszłam na zewnątrz.
***
Stoję tu już od czterdziestu minut i myślę. Zimny wiatr wcale mi w tym nie pomaga. Jest już godzina dwudziesta druga dwadzieścia pięć, a do mnie dociera myśl, że stanie tutaj nie ma sensu. Moje ciało jest przemarznięte, a ja byłam, aż taką idiotką, aby nie zabierać ze sobą kurtki. Kiedy już byłam nastawiona psychicznie, aby tam wrócić, poczułam, że ktoś łapie mój nadgarstek i ciągnie gdzieś na tyły. Przerażona wymyślałam najczarniejsze scenariusze? Czyżbym zaraz miała zginąć? Targało mną takie przerażenie, iż nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku...