Udałam się powolnym
krokiem w kierunku szafy potykając się przy tym o poduszkę leżącą na
podłodze. Otworzyłam moją wielką 'skarbnicę', po czym wyciągnęłam z niej
parę krótkich spodenek, oraz biały t-shirt z czarnym napisem. Zabrałam
czystą bieliznę, po czym zamknęłam się w toalecie, gdzie doprowadziłam
swoje ciało do porządku. Starannie spłukałam szampon o zapachu różanym, z
moich długich brązowych włosów. Powoli wyszłam spod prysznica, oplatając się białym ręcznikiem. Sięgnęłam ręką do półki, znajdującej się zaraz pod pozłacanym lustrem, z której wzięłam krwisto-czerwoną szczotkę. Rozczesałam nią moje rozczochrane po kąpieli włosy, po czym wysuszyłam je suszarką. Zdjęłam ręcznik oplatający moje ciało, po czym nałożyłam czarną, koronkową bieliznę, którą zakryłam wcześniej przyszykowanym strojem. Biała koszulka, na której widniał biały napis, w czarnej ramce 'BOY LONDON', efektownie odsłaniała mój tatuaż na karku, który zrobiłam sobie w wieku szesnastu lat. 'Never Lose Hope' przypominał mi, abym nigdy nie traciła nadziei. Przeważnie stosowałam się do tego cytatu, jednak zdarzały się chwile, kiedy cały świat mół zobaczyć, jaka byłam słaba.Chwyciłam eyeliner, po czym narysowałam nic czarną kreskę, ponad moim okiem. Powieki pomalowałam na lekki odcień szarego, a następnie pozostałymi kosmetykami, które zajmowały moją kosmetyczkę sprawiłam, iż siniaki na mojej twarzy były mniej widoczne niż zazwyczaj. Przywoływały one złe chwile, te w których to właśnie traciłam nadzieję. Spojrzałam jeszcze raz w lustro i szybko starłam niezauważoną łzę z mojego oka. Wzięłam głęboki oddech, po czym 'nałożyłam' na usta lekko fałszywy uśmiech i wyszłam z łazienki. Zeszłam na dolne piętro domu, po czym rozsiadłam się wygodnie na kanapie włączając telewizor. Skakałam po kanałach, aż do momentu, gdy natrafiłam na odcinek X-Factora, który ostatnio opuściłam. Wciągnęłam się, aż tak, że prawie nie zauważyłam jak drzwi się uchylają. Ale jednak... Zauważyłam. Do domu wchodził-jeśli można to tak, nazwać, ze względu na to, iż chwiał się, oraz potykał o własne nogi-mój pijany ojciec. Westchnęłam głośno, po czym wstałam i stanęłam przed nim, krzyżując ręce na piersi.
-Tato... Znowu?-spytałam lekko poirytowana.
-Oj zamknij się.-odpowiedział szorstko. Udał się w stronę drewnianej komody, z której wyjął wódkę. Już miał ją otwierać, kiedy chwyciłam ją i wyrwałam z rąk.
-Co ty robisz?!-krzyknął niezadowolony.
-Nie będziesz pił.-odpowiedziałam stanowczo.
-Oddaj to!
Zaczął wyrywać mi wódkę z rąk. Po chwili siłowania się z nim, butelka uderzyła z hukiem o podłogę, roztrzaskując się na miliony małych kawałeczków.
-No i coś tym narobiła gówniaro?!-krzyknął, a chwilę potem poczułam jego silną dłoń na moim policzku.
Złapałam się za bolące miejsce i odsunęłam kawałek do tyłu. On jeszcze bardziej wkurzony, podszedł kilka kroków bliżej mnie. Odsunęłam się jeszcze bardziej, aż na drodze stanęła mi ściana. Kurwa. Ogarnął mnie strach, a moje oddechy stawały się coraz szybsze, kiedy przycisnął mnie do białego 'muru'.
-Odsuń się...-warknęłam cicho.
-Teraz kurwa przesadziłaś suko, już ja się z tobą policzę.-odrzekł wkurzony.
Przełknęłam ślinę rozglądając się na boki, w celu wyznaczenia drogi ucieczki. Kiedy już miałam zacząć uciekać, poczułam na butelkę na mojej głowie uderzającą z wielką siłą. Pod wpływem ogromnego bólu, moje słabe powieki zaczęły opadać ku ziemi. Never lose hope, Isabell, never lose hope., powtarzałam sobie w myślach i ostatkiem sił wyrwałam się z jego ramion, które widząc jak się staczam, trzymały mnie o wiele lżej. Następnie wybiegłam z domu, czując świeżą krew, spływającą po mojej twarzy. Zanosząc się płaczem, wbiegłam na chodnik.Naglę wszystko co jeszcze chwilę temu było w zasięgu mojego wzroku wyparowało. Poczułam mocny ucisk w klatce piersiowej. Ostatnim co słyszałam, zanim opadłam na asfalt, był trzask drzwi samochodowych, oraz pisk wystraszonej kobiety, której kroki były coraz bliżej mojego ciała. Następnie zapanowała ciemność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Podziel się swoimi uwagami i opinią. Zależy mi na tym, aby wiedzieć, czy piszę to sama dla siebie, czy jest dla kogo mogę tu 'pracować'. :-)