wtorek, 13 maja 2014

03.

Dialogi pisane kursywą, oznaczają, iż bohaterowie posługują się angielskim. Główna postać wcześniej zamieszkiwała Polskę.
~*~

Szybko wbiegłam na górę. Niall chyba nie obrazi się, że zrobię mu małą niespodziankę?, pomyślałam z tym chytrym uśmieszkiem na twarzy. Siostry nie przyjmie?, pytałam siebie. Tak, odpowiadała moja irytująca podświadomość. Wyjęłam z pod łóżka dużą, czarną torbę, po czym wywaliłam z szafy wszystkie ubrania i zaczęłam je chować. Chciałam zdążyć zanim wróci mój ojciec. Jeszcze dzisiaj wylecę. Mam oszczędności, które zbierałam przez długi czas. Chodziłam po domu zbierając moje rzeczy. Kiedy już ubrania, kosmetyki oraz inne pierdoły były spakowane, przebrałam się we wcześniej zostawiony zestaw, oraz nałożyłam makijaż. Wzięłam jeszcze mojego tableta, telefon i tym podobne, a następnie zostawiłam tacie kartkę. I tak nic sobie z tego nie zrobi. Wzięłam swoje bagaże, co sprawiło mi trochę trudności, z powodu zwichniętej ręki, ale dałam radę. Jeszcze raz spojrzałam na dom, ostatni raz. Następnie odjechałam.

***

-Pasażerowie lotu do Londynu proszeni są o zajęcie miejsc-usłyszałam. Pospiesznie weszłam do środka, pokazując bilet. Usiadłam na swoim miejscu i wyłączyłam telefon. Chwilę potem czułam, iż samolot unosi się w powietrze. Aby się nie nudzić wyjęła z torby "Wichrowe wzgórza" i pochłonęłam się lekturze. Urzekła mnie historia Heathcliffa i Katarzyny, była piękna i wzruszająca. Kiedy po godzinie czytania postanowiłam zrobić sobie przerwę i sięgnęłam po tablet. Odblokowałam ekran i włączyłam internet. Okey, trochę przydało by się o nich dowiedzieć. Wpisałam w wyszukiwarkę "Niall Horan", a po chwili wyskoczyło mi mnóstwo różnych stron. Kliknęłam w grafikę i nie dowierzałam własnym oczom. Strasznie się zmienił. Wyszczuplał... Jest teraz taki... przystojny. O matko, jak ja dawno go nie widziałam... Jedenaście lat idiotko., znowu ten irytujący głos. Po chwili postanowiłam zobaczyć jakiś jego cover, piosenkę. Najpierw brat, potem zespół. Postanowiłam kliknąć w jego solowe wykonanie piosenki "You & I", nie znałam jej wcześniej, więc podejrzewam, iż to utwór niejakiego "One Direction", do którego należy mój braciszek. Wcisnęłam 'play' i mnie zastygło. O kurwa... Wiecie co? Gdyby nie to, iż to mój starszy brat już pewnie dawno bym szalała za nim jak te wszystkie napalone psychofanki. No nie powiem, nie sądziłam, że ktoś z mojej rodziny może posiadać taki talent. Tym razem postanowiłam puścić piosenkę zespołu "Little Thigs". Po przesłuchaniu kilku. Kłamca! No dobra, może kilkunastu piosenek One Direction muszę szczerze stwierdzić, iż wszyscy nieziemsko przystojni chłopcy mają powalające głosy. Najbardziej chyba urzekł mnie loczek, którego imienia nie znam. Te jego oczy... Chodzący anioł. Ha! 
Zanim się spostrzegłam z głośników wydobył się głos kobiety, informując podróżnych, iż lądujemy. Szybko poszło., pomyślałam. Już chwilę potem, razem z walizką w ręce czekałam na taksówkę, która miała mnie zawieźć do domu mojego brata.

***

Wielka willa, w której podobno mieszkał Niall razem z tymi swoimi przyjaciółmi, którzy od urodzenia mają to co chcą i nikt z nich nie wie jak cholernie powalone jest życie, była ogromnym białym budynkiem przypominającym raczej hotel, niż miejsce zamieszkania dla zalewie pięciu osób. Westchnęłam cicho, zanim przeszłam przez wielką czarną, bramę. Oni tego kurwa nie zamykają? Mniejsza. Podeszłam do drzwi, a następnie zastygłam trzymając zaciśniętą w pięść dłoń, niecałe pięć centymetrów od drzwi. Bałam się zapukać. Zwyczajnie się bałam. A co jeśli nie będzie chciał mnie widzieć? Może w ogóle nie pamięta, że ma siostrę, tak po prostu o mnie zapomniał? Przecież jest teraz sławny, po co mu głupia osoba, która jedenaście lat temu była jego siostrą? Myślę, iż ten tytuł straciłam u niego już dawno. 
Zanim zdążyłam się rozpłakać, co ostatnio cholernie często mi się zdarza, znalazłam sobie jakąś część, która chciała go ujrzeć i zapukałam. Spuściłam głowę, ponieważ wiedziałam co za chwilę miało się wydarzyć. Czekałam i czekałam. Wydawać się mogło, iż stałam tam, przed jego domem już którąś godzinę, jednak minęło zaledwie dziesięć minut. Powoli traciłam nadzieję, iż w ogóle ktoś stanie przede mną, wpuszczając mnie do środka. Upłynęło już dwadzieścia minut, podczas których stukałam w drzwi. dzwoniłam dzwonkiem. Robiłam chyba wszystko, a jednak ciągle nic nie przynosiło efektów. Ze spuszczoną głową postanowiłam, iż odpuszczę sobie. I co ja mam teraz zrobić? Uch... Jeśli są tacy sławni to może na internecie coś znajdę. Może są w jakimś klubie czy coś.Sięgnęłam po mojego tableta z torby, po czym wpisałam w wyszukiwarkę jakieś słowa, które mogłyby mi przynieść jakieś efekty. Weszłam w jakąś ich oficjalną stronę i nie potrzebowałam dużo czasu, aby dowiedzieć się gdzie są. Kurwa mać, musieli wybrać sobie taki moment na trasę koncertową?!, byłam trochę zdenerwowana. Gdzie ja mam teraz iść?! Ugh... Najwyraźniej jestem skazana na jakiś marny hotel. Zajebiście jest nie mieć numeru do swojego brata, czyż nie? Zresztą czemu ja się dziwię... I tak już stracił moje zaufanie, a ja jestem tu tylko dlatego, iż nie miałam gdzie się podziać. Nie mam pojęcia co z mamą, z ojcem nie zamierzam mieszkać. A adres brata dostałam kiedyś.
Postanowiłam, że wpierw, aby odpocząć po długiej podróży pójdę do Starbucks'a po jakąś kawę. Już prawdopodobnie setny raz tego tygodnia płaciłam taksówkarzowi. Kiedy byłam na miejscu zajęłam wolny stolik, stawiając walizkę obok swojego krzesła.
-Dzień dobry, co podać?-zapytała kelnerka podchodząc do mnie.
-Umm... Poproszę Vanilla Frappuccino Blended Cream.
-Yhym...-mruknęła zapisując w jakimś notesie.-Coś jeszcze?-spojrzała na mnie ukazując rząd perlisto białych zębów.
-Nie, dziękuję.-lekko odwzajemniłam uśmiech.
Odeszła, a ja ponownie pozostałam sama ze swoimi myślami. Nie mogłam jednak długo wykonywać tej czynności, ponieważ chwilę potem poczułam coś mokrego na mojej koszulce. No cholera, no! Wstałam szybko i zaczęłam pocierać szybko moją koszulkę, która była już przesiąknięta sokiem truskawkowym, jak mniemam.
-O jezu, przepraszam! To był wypadek, naprawdę!-pisnęła blondynka zakrywając usta dłonią. Zaśmiałam się cicho z jej reakcji, wyglądała jakby popełniła jakąś zbrodnię. Mimo tego, iż ten incydent rozdrażnił mnie jeszcze bardziej, to jednak tajemnicza dziewczyna miała w sobie coś takiego... Coś co sprawiało, że nie potrafiłam się na nią gniewać.
-Nic takiego się nie stało, na serio. Nie przejmuj się tak-zachichotałam.
-Ale Twoja bluzka...
-Nie przejmuj się, ten dzień i tak nie może być już gorszy.-puściłam jej oczko, na co zachichotała.
-Jestem Rosalie, ale mów mi Rose.-przedstawiła się wyciągając dłoń, którą uścisnęłam. 
-Isabelle Evans, ale mów mi Isa. Może się dosiądziesz?
-Chętnie.
Usiadłyśmy przy stoliku, a już chwilę potem kelnerka przyniosła moje zamówienie, a następnie złożyła je od Rose. Kiedy odeszła rozpoczęłyśmy rozmowę:
-Chyba nie jesteś stąd, nieprawdaż? Twój akcent...
-Tak wiem. Przyjechałam z Polski do mojego brata. Mam korzenie zarówno Polskie jak i Angielskie. No i Irlandzkie.-Powiedziałam, a ona podniosła brew w zdziwieniu.-Moja mama jest w połowie Angielką-Irlandką. 
-Aaa...-uśmiechnęła się miło. 
-I tak jestem skazana na hotel. Chciałam zrobić bratu niespodziankę, a kiedy przyleciałam okazuje się, że on wyjechał...
-Serio? Och... To nie ciekawie. 
-Uhum.-Przytaknęłam jej. 
-Chociaż... Może przenocujesz u mnie? Mam wolny pokój. 
-Ale...
-Żadnego ale, muszę wynagrodzić Ci ten incydent. 
-Nie chcę sprawiać problemów...
-No co ty! Nawet nie masz pojęcia jak mi się nudzi, kiedy jestem sama. To będzie dla mnie przyjemność!
-Na prawdę byś to dla mnie zrobiła? Znasz mnie godzinę, a co jeśli jestem jakimś psychopatą?
-A jesteś?
-No nie...
Uśmiechnęła się promiennie, a ja mocno ją uścisnęłam.
-Ratujesz mi dupę.-
Zaśmiała się na moją wypowiedź. Ta dziewczyna była niczego sobie, myślę, że mogłybyśmy się zaprzyjaźnić.
Już chwilę potem byłyśmy w drodze do jej mieszkania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoimi uwagami i opinią. Zależy mi na tym, aby wiedzieć, czy piszę to sama dla siebie, czy jest dla kogo mogę tu 'pracować'. :-)