piątek, 30 maja 2014

08.

Sobota.
To dzisiaj muszę zmierzyć się z tą bandą przygłupów. Chociaż czy jest szansa, że mnie w ogóle pozna? Nie sądzę.
-Jesteś pewna, że chcesz iść?-spytała już po raz tysięczny Rose. Ugh!
-Rose. Ja Isabelle Evans uroczyście oświadczam, że mogę wyjść z Tobą na ten powalony koncert.-powiedziałam z poważną miną kładąc rękę na sercu. Ukazała rząd perlisto-białych zębów i pokiwała głową na boki chichocząc. Odwzajemniłam jej uśmiech.
-Nadal nie mogę uwierzyć, że znasz Tego Nialla Horana...-Powiedziała z niedowierzaniem.
-Tego zjeba genetycznego? Chętnie się zamienię.-Odpowiedziałam. Dziewczyna wybuchła śmiechem.
-Weź mnie z nim umów.-Wyszczerzyła się.
-Żeby potem widywać go jak się z Tobą obściskuje, a kilka lat potem patrzeć na Niallątka biegające po tym mieszkaniu? Sorry, ale ze mną to nie przejdzie.-Teraz już obie nie mogłyśmy powstrzymać śmiechu. Z nią rozmawiając nawet o tym zjebie się śmieję. Co ona za mną robi? Już wiem, jak to jest czuć się, kiedy masz przy sobie przyjaciółkę. Może jedną, ale wolę mieć ją, niż milion fałszywych, którzy za Twoimi plecami życzą Ci, abyś zginęła w męczarniach.
-Okey. Więc, o której godzinie jest ten koncert przygłupów bez grosza talentu? Chcę wiedzieć, żeby upić się z godzinę wcześniej. 
-O dwudziestej. Weź skończ się wygłupiać, niedługo wychodzimy.-oznajmiła.-Jest...osiemnasta, rusz dupę. Chcę być wcześniej. 
-Ale, że dwie godziny?-Marudziłam.
-Rusz swoją szanowną dupę i się pośpiesz.-Zaśmiała się.
Co ona taka wesoła? Przez tych przydupów? Mi na same słowa 'One Direction' chce się rzygać. Gdyby nie to, że musimy wychodzić-za co jeszcze ją zabiję-to upiłabym się tak, żeby zapomnieć to wszystko.
-Ugh, tylko się przebiorę.-Powiedziałam i pobiegłam do pokoju, skąd wzięłam białą, koronkową bluzkę oraz długie, szare spodnie. Ubrałam je, nałożyłam na siebie biżuterię i wybiegłam do Rose, zabierając przy tym torebkę.
-Wow, to chyba jakiś Twój rekord, przeważnie szykujesz się godzinę. 
-Bardzo śmieszne Rose.
-Masz wszystko?-zapytała, a ja potwierdziłam.-Więc wychodzimy.-Złapała mój nadgarstek i wręcz siłą wyciągnęła mnie z mieszkania.


***

-Ile jeszcze mamy czasu?-Zapytałam przyjaciółkę. No do cholery, stoimy tu już pół godziny, a oni nie chcą wpuścić! 
-Do koncertu została godzina. Ugh, zaraz chyba zamarznę! 
-Kiedy będzie można wejść?-Zapytałam  ochroniarza pilnującego wejścia. 
Zwyczajnie mnie olał, więc powtórzyłam głośniej. Przewrócił oczami.
-Za dwadzieścia minut.-Odpowiedział. 
Kurwa. 
-Jakie mamy miejsca?-Zapytałam Rosalie. 
-Pod sceną. Myślisz, że odpuściłabym taką okazję? Zawsze chciałam ich zobaczyć, i chociaż cholernie tu zimno, to nawet nie wiesz jak się cieszę!-Wręcz skakała z podekscytowania. Tylko się nie zsikaj.-Iss... Wiem, że to dla Ciebie trudna sytuacja, ale spróbuj się cieszyć...
-Nie mam zbytnio powodu...
-Wiesz... Może powinnaś z nim pogadać? Możliwe, że miał jakiś powód?
-Niby kiedy miałabym z nim 'pogadać'...? 
-Chociażby teraz.-Wyszczerzyła się, a ja spojrzałam na nią jak na idiotkę.-No co? Nie patrz tak na mnie, jesteś jego siostrą, powinni Cię wpuścić. Jak ochroniarze nie, to powiesz, żeby spytali się jego. 
-Nie ma mowy! 

***

Idiotka, która jest moją przyjaciółką, okazała się być strasznie uparta. Może naprawdę powinnam z nim pogadać? W sumie nie mam nic do stracenia. Mogę mieć niezły ubaw z jego wymówek. Jeśli w ogóle będzie chciał się widzieć., odzywał się głosik w mojej głowie. A zamknij się. Gadam sama ze sobą. Yhym, nie tylko na Rose źle wpływają te pacany. Muszę założyć jakąś księgę wyzwisk na One Direction. Dużo by tego było..., pomyślałam, stając przed ochroniarzem pilnującym tylnego wejścia. Kiedy chciałam się dostać do budynku, zagrodził mi drogę. 
-Dokąd to? Tam nie wolno wchodzić. 
-Yhym... Jestem siostrą Nialla. Mogę się z nim zobaczyć?-zapytałam unosząc brwi. 
Mężczyzna wybuchł głośnym śmiechem. Co do cholery?
-Niall nie ma siostry, daj sobie spokój zanim wezwę kogoś, żeby Cię zabrał, jasne mała?
-Tak? W takim razie spytaj się go. No, proszę. 
-Słuchaj, ile razy mam powtarzać...
-Spytaj.-nalegałam. Nieco wkurzony, odwrócił się i wszedł do środka. 
-Niall.-Powiedział ten sam mężczyzna, z którym przed chwilą rozmawiałam.-Jakaś dziewczyna twierdzi, że jest 'Twoją siostrą' i chce rozmawiać. 
-Co?-Usłyszałam cichy śmiech. Ten głos...-Powiedz jej, że ja NIE MAM siostry, ochoty oraz czasu rozmowę z kolejną napaloną fanką.-Powiedział stanowczo. 
-Słuchaj mała, spadaj stąd, słysza...
-Ta... Już idę.-Powiedziałam odchodząc. Pojedyncza łza uwolniła się z mojego oka i wypłynęła na policzek. 


1 komentarz:

Podziel się swoimi uwagami i opinią. Zależy mi na tym, aby wiedzieć, czy piszę to sama dla siebie, czy jest dla kogo mogę tu 'pracować'. :-)